Zakaz handlu w niedziele - czy o taki efekt chodziło?

Redakcja
2019-11-05

Na zakazie handlu w niedziele skorzystały super- i hipermarkety. Małe sklepy coraz częściej są zamykane.

Zakaz handlu w niedziele - czy o taki efekt chodziło?

Kiedy z inicjatywy Solidarności wprowadzano zakaz handlu w niedziele i święta, by dać pracownikom sektora handlowego wolny dzień dla rodziny, oczekiwano kolejnej korzyści w postaci zwiększenia szans małych sklepów na konkurowanie z sieciówkami i dyskontami. Przyczynić się do tego miała zasada, że właściciel sklepu ma prawo stanąć za ladą i handlować w niedziele będzie mógł.

Najnowsze dane GUS-u pokazują, że rzeczywistość nie zawsze idzie w parze z szacunkami i planami. W 2018 roku zniknęło ponad 15 tys. małych sklepów, co jest prawie 15-letnim rekordem. W obecnym stuleciu małych sklepów nie było w Polsce tak mało.

Skąd taki efekt?

Przyczyn jest cztery: Żabki (handlujące także w niedziele dzięki świadczeniu także usług pocztowych), dyskonty (przyzwyczajające klientów do kupowania na zapas), stacje paliw (także otwarte codziennie niezależnie od niedziel i świąt, a poszerzające asortyment o produkty spożywcze i przemysłowe) i Internet, który zagospodarowuje swoją cześć rynku kosztem głównie małych sklepów. Połączenie wszystkich czterech sił przeciwko małym sklepom osiedlowym skutkuje tym, że placówki te zostają bez szans i zmuszone są do zaprzestania działalności.

Świadczą o tym liczby. W ciągu roku przybyło prawie 350 supermarketów. Stacje benzynowe też korzystają ze sprzyjających przepisów. Choćby sam PKN Orlen w zeszłym roku otwórzył ponad 200 sklepów O!Shop.

Okazuje się, że zakaz handlu tym najsłabszym nie pomoże. Przyczynia się jedynie do szybszego ich upadku.

JS/Money.pl

Uwaga, ta strona używa COOKIES.

Stosujemy je, aby ułatwić Tobie korzystanie z naszego serwisu. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące COOKIES w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Zamknij